22 lut, 2017

Jak przyprowadzić dziecko do Pana?

Jestem matką. Nawróconą, ochrzczoną, starającą się usilnie wieść życie, które wywołałoby uśmiech na Bożym Obliczu. Mam dorosłą córkę i syna – nastolatka...

Drodzy, nie potrzeba wielkiej wyobraźni, aby zrozumieć, jak bardzo zależy mi na przyprowadzeniu tych dwóch najbliższych mi na ziemi istot do Pana. Tak się złożyło, że oprócz nich nie mam już innych żyjących członków rodziny.

Robię wszystko co w mojej ludzkiej mocy, aby wskazać moim dzieciom właściwą drogę życia, życia w bliskości z Bogiem.

Pierwszą rzeczą, którą uczyniłam po swoim nawróceniu, było powierzenie w modlitwie dzieci Panu Jezusowi. Następnie aktywnie przystąpiłam do „szturmu”. W miarę, jak coraz bardziej wzrastałam, poznawałam Boga i zbliżałam się do Niego, tym bardziej pragnęłam, aby moje dzieci otworzyły swe serca na Zbawiciela i czerpały z Jego miłości. I tu spotkałam się – łagodnie mówiąc – z oporem. Do epitetów: nawiedzona, fanatyczka, „kaznodzieja z Bożej Łaski”, itp. już się przyzwyczaiłam. Boli, ale to drobiazg i niewielka cena za przyprowadzenie ich do upamiętania.

Próbuję delikatnie rozmawiać, przemycać wręcz kolejne prawdy biblijne, podsuwać broszurki od czasu do czasu /bez narzucania się/, ale skutek jest żaden. Wręcz odwrotnie. Wrogość, przycinki i kategoryczne żądanie, abym nie poruszała „tych” tematów w ogóle.

A przecież muszę!
Już doprawdy nie wiem, co jeszcze mogę zrobić. Serce mi pęka, gdy widzę, jak moje dzieci kroczą prostą drogą do piekła. Jestem świadoma, że jednego nie mogą mi zabronić – modlitwy. To moja oręż. Ufam bezgranicznie miłosierdziu Bożemu. I temu, że Pan Jezus nie pozostanie nieczuły i obojętny na łzy i błagania matki o ratunek dla dzieci.
Jeśli taka będzie Jego wola.

Bardzo chciałabym poprosić osoby, które zmagają się z podobnymi problemami o wskazówki, rady, przemyślenia , jak sobie radzą z takimi problemami w swoich rodzinach.
Myślę, że nie jest to tylko mój problem. Czego zaniedbałam, może mogę zrobić coś jeszcze, ale po prostu nie jestem tego świadoma.
Liczę na szczerą dyskusję.
Wiesława Dampz

przejdź do dyskusji na forum