22 lut, 2017

Szukałam szczęścia...

"Nadal nie znalazłem tego, czego szukałem" - piosenka znanego zespołu U2 trafnie opisuje pierwsze 22 lata mojego życia. Czego szukałam?...

Myślę, że tego, czego pragnie każdy: miłości, akceptacji, poczucia bezpieczeństwa, celu i sensu życia. Chociaż miałam kochających rodziców, nie czułam się kochana. Dziś mogę powiedzieć, że mówiliśmy innymi "językami miłości". Dobrze się uczyłam, bez egzaminów dostałam się na uniwersytet.

Ale czy to wystarczy do szczęścia? Miałam wielu znajomych, ale nigdy nie byłam pewna, czy ktoś jest mi stuprocentowo oddany. Zdążyłam się rozczarować kilkoma przyjaźniami.

Bóg...? Słyszałam o Nim od dziecka, ale wydawał mi się odległy, surowy i raczej karzący niż kochający. Chyba że zrobiłabym wystarczająco dużo, aby zasłużyć na Jego miłość. Ale ile to jest wystarczająco? Choć byłam bardzo religijna, to niezależnie od tego, jak bardzo się starałam, zawsze zrobiłam coś nie tak, odezwałam się w niewłaściwy sposób czy pomyślałam coś, do czego wstydziłabym się przyznać. W desperacji prosiłam Boga, aby coś zmienił w moim życiu. I zmienił.

Rok 1981 był dla mnie przełomowy i to wcale nie z powodu stanu wojennego, ale wyjątkowej decyzji, którą wtedy podjęłam.  Dzięki pomocy znajomych zrozumiałam, że  to, czego szukam, jest w zasięgu mojej ręki. Jest ktoś, kto wie o mnie wszystko, nawet to, o czym chciałabym zapomnieć i wymazać z mojego życia. Ktoś, kto kocha mnie absolutnie bezwarunkowo i nie każe robić niczego, by zasłużyć na tę miłość. To On Bóg "pierwszy mnie umiłował" (1 List św. Jana) i udowodnił to, posyłając swojego Syna Jezusa, aby umarł za mnie na krzyżu. Teraz to do mnie należy decyzja, co począć z ofiarowaną mi przez Boga miłością, czy przyjąć Jego dar czy odrzucić.

Zdecydowałam, aby zaufać Jego miłości i powierzyłam swoje życie Jezusowi,  prosząc, aby to On zaczął kierować moimi krokami i zmieniać mnie tak, jak On zechce. Stał się moim Zbawicielem i Panem.

Czego pragnę dzisiaj? Ponad 20 lat jestem szczęśliwą mężatką, mam dwóch prawie dorosłych synów, doświadczam życia ze wszystkimi jego radościami i smutkami, ale wiem, że Bóg towarzyszy mi wiernie każdego dnia, a Jego miłość jest wciąż taka sama. Kiedy upadam, On pomaga mi się podnieść i iść dalej.

Moje życie jest bezpieczne w Jego rękach - On panuje nad wszystkimi okolicznościami. Świadomość Jego opieki pozwoliła mi zachować spokój, kiedy czekałam na własną operację  i przeżyć operację mojego pierwszego dziecka (syn miał wtedy 4 tygodnie). Mam pewność, że mogę ufać Bożym  obietnicom zapisanym na kartach Pisma Świętego. Kiedy opieram się na nich  w codziennym życiu, przekonuję się o ich prawdziwości. Moja wartość wynika z tego, że jestem córką Króla, stworzoną na Jego obraz. Wartość ta nie zależy od moich osiągnięć, uznania w oczach innych czy zasobności mojego portfela. Uczę się cieszyć każdym dniem i żyć w harmonii z Bogiem, sobą i innymi. To czego szukałam, znalazłam w Chrystusie, dlatego chcę pomagać innym doświadczyć Jego miłości, tak jak kiedyś ktoś pomógł mi.

Jagoda Markiewicz